Dlaczego Ukraina to nie Polska?

Igor Goszowski

Firma Deloitte wzięła pod lupę dochody wszystkich firm działających na umownym rynku Europy Środkowej – od Estonii po Serbię, uwzględniono m.in. Ukrainę, a pominięto rynek rosyjski. Efektem badań jest ranking najlepszych firm – Deloitte Central Europe Top 500.

Okazało się, że firmy z Ukrainy uplasowały się na trzecim miejscu. Warto zauważyć, że co trzecia firma z listy pochodzi z Polski (167 firm w całym zestawieniu), co szósta z Czech (84), a tylko co dziesiąta z Ukrainy (50).

Pamiętając o tym, że polska gospodarka opiera się na małych i średnich przedsiębiorstwach, które nie były brane pod uwagę podczas tworzenia rankingu, a gospodarka ukraińska na wielkich przedsiębiorstwach, które to decydowały o zajmowanej pozycji w rankingu, możemy sobie jedynie wyobrazić przepaść jaka dzieli nasze gospodarki. Szczególnie zaskakujące jest porównanie dochodów polskich i ukraińskich przedsiębiorstw państwowych.

Zatem dzięki jakim firmom polska gospodarka dominuje w Europie Środkowej? Na szczycie niemal tak samo jak u nas – w Polsce również prym wiodą monopole państwowe i potentaci rynku energetycznego, w tym PKN Orlen, Lotos, PGE. Zupełnie inna jest jednak wielkość osiąganych przychodów.

Całkowity dochód trzech największych polskich firm wynosi 39 miliardów euro, natomiast czołowej ukraińskiej trójki – „Metinvest”, „Naftogaz” i „Energia” – 26,4 miliardów euro. Biorąc pod uwagę jedynie największe firmy przewaga Polski jest tak ogromna, że dalsze porównania pokazują już wyraźnie prawdziwą przepaść.

Przykładem może być polski producent mleka Mlekovita (312. miejsce w rankingu), którego dochód jest większy niż firm „Węgiel Ukrainy” (329.), “Ukrtelecom” (389.) czy też „Nikopolskiego Żelazostopowego Zakładu” (394.). A warto dodać, iż „mleczarze” i tak wyraźnie przegrywają z kolejną polską firmą – producentem mięsa Animex (243.).

Można by pomyśleć, że wspomniana „Mlekovita” to monopolista w polskim sektorze rolnym, ale wcale tak nie jest – po piętach depcze jej inna mleczarnia- „Mlekpol” (346. miejsce). Także Animex nie jest jedyną firmą na swoim rynku, ponieważ na liście nie brakuje innych polskich firm z branży mięsnej.

86 miejsce w rankingu zajmuje polska państwowa jednostka organizacyjna „Lasy Państwowe”, a 111. miejsce – Poczta Polska. Dochód każdej z tych firm przekracza dochód holdingu Dmitrija Firtasza „Ostchem” (117. miejsce), który składa się z kilku dużych producentów nawozów azotowych i ogłosił zamiar utworzenia holdingu klasy światowej, czy też “Energoatoma” (125. miejsce), a nawet kluczowego biznesu miliardera Konstantina Żewaho – firmy „Ferrexpo”, która posiada jedne z największych rezerw rudy żelaza na świecie (155).

A czy ktoś słyszał coś o dochodach naszego Dzierżlisu? (odpowiednik polskich „Lasów Państwowych” – przyp. Red.). W rankingu Deloitte Central Europe Top 500 ich nie ma, prawdopodobnie szybko tam nie zawitają. Przychody „Ukrpoczty” (odpowiednik „Poczty Poslkiej” – przyp. red.) są znane, ale nie są warte przytaczania w tym miejscu. Nawiasem mówiąc, czeska poczta, która działa na rynku z cztery razy mniejszą populacją niż nasz, znalazła się w rankingu.

Jedyny sektor, w którym ukraińskie przedsiębiorstwa potrafią konkurować z sąsiadami to rolnictwo. Tu wszystko wydaje się być w porządku – w pierwszej piątce uplasowały się trzy krajowe holdingi rolne – „Kernel”, „Nibulon” i „Mironowski Chleboprodukt”.

Coś jednak rzuciło nam się w oczy – poza Ukraińcami klasyczne holdingi rolne do ranking delegowała tylko Rumunia (dwie firmy) i Polska (jedna), natomiast firm z branży przetwórstwa spożywczego jest już znacznie więcej.

Jedyna ukraińska firma, którą można zaliczyć do przedsiębiorstw przetwórczych – największy producent drobiu „Mironowski Chleboprodukt” – znacznie przegrywa z polskim producentem piwa „Kompania Piwowarska” (182.) i tylko trochę wyprzedza „Grupę Żywiec”, i to tylko dzięki katastrofie zeszłorocznych zarobków tej grupy.

Czyżby polskie piwo było takie smaczne i popularne? A polski producent warzyw „Kruszowica” ma większy dochód niż ukraiński (jeszcze niedawno państwowy) gigant “Chlibinvestgrup” z jego ogromną liczbą wspólników.

Znaczną część pozostałych polskich firm sklasyfikowanych w rankingu (łącznie 167) stanowią „córki” firm zachodnich – przeważnie niemieckich. Taka sama sytuacja występuje w Czechach.

Wśród przedstawicieli Ukrainy takich firm prawie nie ma – z wyłączeniem jednego czy dwóch przykładów.Wskazuje to na całkowity brak zagranicznych inwestycji w gospodarce ukraińskiej, która wciąż utrzymuje się tylko z dziedzictwa sowieckiej industrializacji. Kolejnym czynnikiem który ciągnie ukraińskie firmy w dół rankingu, zwłaszcza te które działają na rynku krajowym, to przeszacowanie dochodów w euro i niska siła nabywcza pieniądza.

W Polsce jest to, czego brakuje na Ukrainie, a może być realizowane tutaj: efektywne działanie monopoli państwowych, wysoki poziom przetwórstwa w sektorze rolnym
i rozwinięty rynek sprzedaży detalicznej. Dodajmy do tego chłonny domowy rynek zbytu i eksportowe możliwości dzięki członkostwu w Unii Europejskiej i otrzymamy receptę na dominację Polski w rankingu pięciuset najlepszych firm Europy Centralnej.

Żródło: http://www.epravda.com.ua/columns/2012/09/24/336559/

comments powered by HyperComments
Co o Polakach pisze ukraińska prasa? | Obcaprasa.pl
2016-06-17 22:07:15
[…] Link do całego artykułu: http://obcaprasa.pl/dlaczego-ukraina-to-nie-polska/ […]