O polskich „przyjaciołach”

Polacy są nie mniej imperialni niż Rosjanie – przez okres kilku stuleci posiadali Galicję i czasami połowę Ukrainy. Wszystko to stracili zaledwie sto lat temu, a polskość Lwowa nadal jest żywa w pamięci Polaków. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, w jaki sposób został odzyskany przez Ukrainę – przez banalne, dość brutalne wysiedlenie setek tysięcy ludzi z ich domów.

Nie jest to najprzyjemniejsze uczucie, gdy w imię interesów politycznych, pewnego dnia pozbawiasz się swojej własności i jesteś odesłany do Ojczyzny aby rozpocząć nowe życie, a twój przytulny domek jest zasiedlony przez byłych parobków, którzy nawet czytać i pisać nie umieją. To podwójnie nieprzyjemne.

Dodajmy do tego ciepłe uczucia dla współczesnych ukraińskich bohaterów i otrzymamy coś zupełnie nie dobrotliwego. Chodzi tutaj o ludzi, którzy studiowali historię, znających pewne następstwa pokoleń, a nie „homo consommatus”, którzy są aktywnie wychowani na całym świecie, przybliżając świat do rządów idiotów – “Idiokracji”.

Dlatego więc polskie opinie są tak szczere i niepochlebne. Piechociński powiedział: “Jestem tym zdegustowany, żeby tego nie nazwać mocniej”, gdy dowiedział się, że Ukraińcy potrzebują polskiego węgla, ale za darmo. Należy przyznać, że można było po prostu zażartować, odpowiedzieć monosylabicznie, lub w inny kulturalny sposób. Została zademonstrowana emocja, pokazująca głęboki stosunek człowieka, która była na tyle silna, że przytoczona osoba jej nie powstrzymała.

Pamiętacie skandal z polskim nadawcą radiowym, gdy Ukrainki były w eterze porównane do bydła, zwierząt domowych? Jakby między słowami, w zwykłej rozmowie. Co do polityki rządu, to tu łatwo można odgadnąć dlaczego Polsce zależy na Ukraińcach. Stanowią oni większość robotników w Polsce. Myją naczynia, zbierają żniwa, sprzątają, pracują w zakładach jako zbieracze, na budowach itp. Często półlegalnie.

Jednocześnie Polacy mają dobrze rozwiniętą sieć organizacji publicznych, w tym w Chersoniu, gdzie za darmo uczą języka polskiego, pomagają znaleźć zatrudnienie, w ramach przyjęć na uczelnie lub w wymianie studentów.

Oczywiście, wszystko jest podawane w najlepszym wydaniu, a już faktycznie przysługuje jedynie nielicznym szczęśliwcom. Ale to nie za bardzo niepokoi ukraińskich „zarobitczan” bo oni nadal tam zarabiają więcej niż tutaj. Dokładnie tak samo jak Polacy zarabiają w Niemczech i Anglii. Obieg niewolników gospodarczych w naturze. Ostatnio w Polskiej telewizji omówiono nową mapę Ukrainy. Ona nie jest pierwsza i nie jest ostatnia. Możliwe, że oni dzielą skórę jeszcze nie zabitego niedźwiedzia, marzą o niezniszczalnym imperium…

Ale jest jedno przysłowie: “nie ma dymu biz ognia”.

Jeszcze Polska nie zginęła,
Kiedy my żyjemy.
Co nam obca przemoc wzięła,
Szablą odbierzemy

Oryginał publikacji: http://blogs.korrespondent.net/blog/politics/3441357/

comments powered by HyperComments