Zwycięstwo Andrzeja Dudy: kto wygrał naprawdę?

Ukraińskie media gratulują nowemu polskiemu prezydentowi. Jego ostre antyrosyjskie i proukraińskie wypowiedzi podczas kampanii wyborczej były muzyką dla ukraińskich uszu – Andrzej Duda wielokrotnie mówił o możliwości wysłania polskich żołnierzy na Ukrainę.

Jednak nadmierny entuzjazm prognoz w odniesieniu do polsko-ukraińskich relacji jest przedwczesny.

Należy zauważyć, że kwestia wojny na Ukrainie jest tak kontrowersyjna dla polskiego dyskursu politycznego, że wszyscy kandydaci z wyjątkiem urzędującego prezydenta, starali się tego tematu unikać. Bronisław Komorowski wystąpił natomiast w roli eksperta w sprawach obrony: w ramach kampanii wyborczej odwiedzał fabryki broni, wspierał polską obronność przez wzrost wydatków na obronę do 2% PKB i przygotowywał największy kontrakt w wojskowej historii Polski – w kwietniu ogłosił plany zakupu nowej tarczy przeciwrakietowej i 50 śmigłowców w cenie 8 miliardów dolarów. Ten argument miał być skuteczny i popularny wśród wyborców, z których 76% jest przekonanych, że Rosja jest zagrożeniem dla Polski.

Ale to nie pomogło. Urząd prezydenta objął polityk, który nie posiada żadnego doświadczenia w zakresie obronności. Obiecał obniżenie wieku emerytalnego, poprawę systemu opieki zdrowotnej i “powrót Polski na ścieżkę zrównoważonego rozwoju gospodarczego” – pomimo faktu, że po kryzysie z 2008 roku Polska rozwija się najbardziej dynamicznie wśród wszystkich krajów UE.

Według eksperta z Instytutu Stosunków Międzynarodowych w Polsce Andrzeja Szeptyckiego polscy wyborcy dbają o kwestie geopolityczne i szczególnie o stosunki z Ukrainą, ale ważniejsza dla nich jest polityka społeczno-gospodarcza. Ironia polega na tym, że polska konstytucja mówi o tym, że Prezydent może działać w zakresie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa (Prezydent jest reprezentantem państwa na arenie międzynarodowej oraz Naczelnym Dowódcą Wojska Polskiego), podczas gdy polityka gospodarcza i społeczna jest wyłączną kompetencją rządu.

Ponadto, pozycja prezydenta w Polsce jest minimalna, kluczowe decyzje we wszystkich obszarach polityki podejmuje rząd. Dlatego też ostateczne prognozy dla przyszłości stosunków ukraińsko-polskich mogą być podjęte dopiero jesienią, po wyborach parlamentarnych i powołania nowego premiera.

Z drugiej strony, ani premier Ewa Kopacz, ani minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna nie wykazują zainteresowania kwestią ukraińską. Kluczowym negocjatorem Ukrainy w Polsce był właśnie prezydent Komorowski. Bronisław Komorowski funkcjonował również według polskich mediów jako “premier na pół etatu “, ponieważ miał wpływ na rząd.

Andrzej Duda na pewno nie posiada doświadczenia Komorowskiego. Prawo i Sprawiedliwość poinformowało już, że lider partii Jarosław Kaczyński będzie ubiegać się o stanowisko premiera. “Duda został prezydentem dzięki geniuszu politycznemu Jarosława Kaczyńskiego” – powiedziała Beata Szydło.

Przy okazji, Duda dawno już zrezygnował z obietnic wysłania polskich żołnierzy na Ukrainyę. Wyjaśnił, że miał na myśli jedynie polskie wsparcie w szeregach NATO. Aby postawić kropkę nad “i” w wypełnionym przez wszystkich kandydatów przed wyborami kwestionariuszu Latarnik Wyborczy stwierdził: pomoc wojskowa na Ukrainie – nie; pomoc humanitarna – tak.

Ta pozycja odpowiada nastrojowi polskich wyborców: według przeprowadzonych przez Instytut Spraw Publicznych i Fundacji Bertelsmanna badań niemieckiej i rosyjskiej opinii publicznej o rosyjsko-ukraińskim konflikcie tylko 25% Polaków wypowiedziało się za wsparciem wojskowym Ukrainy, a znacznie więcej – 56% – podtrzymuje udzielanie pomocy gospodarczej. 35% polskich wyborców wspiera sankcje przeciwko Rosji i 41% chce ich rozszerzenia.

Porażka Komorowskiego odzwierciedla nastroje wyborców w polityce zagranicznej: 51% Polaków wyraziło dezaprobatę dla działań rządu w zakresie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Autorzy badania zaznaczają: w tej grupie są tacy, którzy popierają bliższe więzi z Rosją i ci, którzy uważają, że rząd może być bardziej agresywny wobec Moskwy. Jednak oceny te mogą odnosić się nie tylko do działań polskiego rządu poza UE, ale także w ramach Unii. Wśród Polaków panuje powszechne przekonanie, że Francja i Niemcy są zbyt pobłażliwe wobec Kremla. W rezultacie „czwórka normandzka” stała się w polskim dyskursie publicznym symbolem: z jednej strony klęski Polski na wschodzie oraz w polityce europejskiej, a z drugiej – różnicy w stosunkach polsko-niemieckich: Polacy myślą, że polityka wschodnia jest jednym z głównych problemów relacji polsko-niemieckich.

Andrzej Duda jest być może w stanie skorzystać z tego, obiecując “pewniejszą” politykę Polski w UE, nie traktowanie Polski jako “państwa drugiej kategorii”, “formatowanie” stosunków z Niemcami, zbliżenie z USA i NATO – i umieszczenie w Polsce amerykańskich baz wojskowych.

Nie jest jasne, jak dokładnie Duda zamierza wzmocnić pozycję Polski w UE. Należy przypomnieć, że wejście Polski go grona państw Unii odbyło się w czasie panowania Platformy Obywatelskiej – w szczególności dzięki staraniom byłego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, obecnego Marszałka Sejmu i byłego premiera Polski Donalda Tuska, który jest teraz szefem Rady Europejskiej. Polscy eksperci oceniają europejskie perspektywy partii Dudy pesymistyczne: Prawo i Sprawiedliwość jest tradycyjnie uważana za konserwatywną i eurosceptyczną stronę, jest ideologicznie podobna do węgierskiego Fides, brytyjskich Torysów i czeskich konserwatystów. Kaczyński przyznał, że podziwia politykę Wiktora Orbána. Jesteśmy w stanie przewidzieć zatem nie tylko wzmocnienie pozycji Polski w UE, ale także jej izolację i rosnące różnice w pozycjach wewnątrz Unii.

Taki scenariusz jest negatywny dla Ukrainy. Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych, przewiduje: “Pomimo usunięcia Polski z normandzkiej czwórki Prezydent Komorowski uruchomił międzynarodowe wsparcie dla Ukrainy. Podczas kadencji Dudy potencjał lobbingowy Polski prawie na pewno będzie zmniejszony.”

Należy jednak zauważyć, że w Niemczech wynik wyborów prezydenckich nie jest powodem do dyskusji. Najbardziej wpływowe niemieckie gazety Frankfurter Allgemeine Zeitung i Die Welt opublikowały materiały, które są na ogół pozytywne w stosunku do perspektywy polsko-niemieckiej współpracy w ramach kadencji Dudy – powiedzmy, że „jest wystarczająco wiele wspólnych interesów”. W telegramie kanclerz Niemiec Angela Merkel wykazała również, że Berlin jest gotowy do współpracy. Podkreśla się nie tylko stosunki polsko-niemieckie (które “są przyjazne, bardziej niż kiedykolwiek”), ale także “zbrodnie niemieckie, które są niepoliczalne” w czasie II wojny światowej. Polska prasa ocenia to jako oczywisty ukłon w stronę historycznej wrażliwości polskiej prawicy.

Dla Moskwy kadencja Dudy może mieć zarówno pozytywne, jak i negatywne konsekwencje. Z jednej strony Duda obiecał zbliżenie z NATO, co jest dla Kremla nie do przyjęcia. Z drugiej – Andrzej Duda unikał w kampanii ostrych wypowiedzi na temat Rosji i nie spekulował na temat katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Ponadto potencjalna izolacja Polski w Unii Europejskiej będzie na korzyść Kremla. Przewodniczący komisji międzynarodowej Rady Federacji Konstantin Kosachew na swojej stronie na Facebooku negatywnie ocenił perspektywy polsko-rosyjskich stosunków z takim liderem jak Andrzej Duda. Jest natomiast przekonany, że polskie społeczeństwo jest gotowe do normalizacji stosunków z Rosją i odwołuje się do przedwyborczej debaty telewizyjnej, podczas której Duda powiedział: “W interesie Polski leży w miarę możliwości szybkie zakończenie konfliktu na Ukrainie i normalizacja sytuacji w Rosji i stosunków z Rosją nie tylko w kategoriach bezpieczeństwa, ale także w celu odzyskania możliwości eksportu towarów i w interesie polskich rolników.” Symboliczne jest, że prezydent Władimir Putin wysłał gratulacje Andrzeju Dudzie już w poniedziałek, nie czekając na oficjalne wyniki CKW.

W Kijowie oficjalne wyniki polskich wyborów komentowano neutralnie. W odróżnieniu od prezydentów Rosji i Niemiec szef państwa ukraińskiego Poroszenko nie pogratulował zwycięstwa Andrzejowi Dudzie. Zastępca szefa Administracji Prezydenta Walerij Czałyj powiedział na kanale telewizyjnym “Inter”, że dla Ukrainy byłoby bardziej “pragmatycznie” kontynuować dialog z Komorowskim, który jest dobrze zorientowany w ukraińskich niuansach politycznych. Jednak podkreślił, że stosunki polsko-ukraińskie “mają prawdziwy powód dla rozwoju, niezależnie od tego, kto będzie Prezydentem.”

Do anonsowanego spotkania Petro Poroszenko i Andrzeja Dudy podczas wizyty prezydenta Ukrainy w Warszawie nie doszło. Na początku przedstawiciele Dudy powiedzieli, że jest bardzo zajęty, a później sama wizyta została odwołana. Andrzej Szeptycki uważa, że to zły początek relacji pomiędzy prezydentami obu państw. Jednak Jan Pekło, dyrektor Fundacji Polsko-Ukraińskiej PAUCI nie widzi nic dramatycznego w odwołaniu spotkania – w jego opinii Duda nie miał czasu na przygotowanie do spotkania tego poziomu. Eksperci zgadzają się jednak, że Andrzej Duda będzie prowadzić politykę swego poprzednika wobec Ukrainy – polityki solidarności, ale ograniczonej.

Źródło: http://glavcom.ua/articles/29582.html

comments powered by HyperComments