Król jest nagi, czyli polski wywiad wobec zawarcia paktu Ribbentrop-Mołotow

Jest wiosna 1939 roku. W Warszawie, w centrali Oddziału II Sztabu Głównego trwa narada szefów polskiego wywiadu. Napływa coraz więcej informacji wskazujących na możliwość porozumienia między Moskwą, a Berlinem. Co robić? Nic! Mimo tych wiadomości, ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo Polski, stojący na czele wywiadu – śpią spokojnie. Informacje od agentów i szpiegów nie wzbudzają w Warszawie większego niepokoju. Dlaczego? Jak to możliwe?

Zmiany

W ZSRS po wypowiedzeniu przez Hitlera polsko-niemieckiej deklaracji o nieagresji i niemiecko-brytyjskiego układu morskiego, zdymisjonowany zostaje Litwinow. Z ambasady w Berlinie odwołany zostaje ambasador Mieriekałow. Posunięcia te wskazują, że Sowieci zaczynają przygotowywać grunt pod porozumienie z Niemcami. W maju 1939 roku Niemcy rozpoczynają zabiegi w Moskwie o nawiązanie współpracy gospodarczej. Krótko po tym, Mołotow zapowiada wznowienie rokowań handlowych z Berlinem. Co na to wszystko polski wywiad?

Nasi szpiedzy donoszą ze wschodu, że w Leningradzie z niemieckich statków jest rozładowywany sprzęt i materiały wojenne. W prasie trockistowskiej ukazują się artykuły oskarżające Stalina o „zdradę rewolucji i porozumienie się z Hitlerem”. O tym wszystkim wie polski wywiad. Równie złe wiadomości napływają z Berlina. Niemcy próbują porozumieć się z Sowietami. Pod koniec lipca polska placówka wywiadowcza w Kopenhadze „Reggio II” informuje: „nie jest wykluczone, że Niemcy zaproponują, albo już zaproponowali Sowietom rozbiór Polski”. Meldunek pochodzi od wiarygodnego i pewnego agenta z Niemiec. Komentarz polskich oficerów wywiadu pod tą wiadomością jest symptomatyczny: „wiadomym jest, że Sowieci z Niemcami przeciwko Polsce nie paktują”… (sic!)

Sygnały

Do centrali w Warszawie napływały w tym czasie wiadomości od agentów i informatorów niemalże z całej Europy. Wszystkie wskazywały na jedno: Hitler i Stalin zamierzają porozumieć się ze szkodą dla Polski. Sygnałów takich, latem 1939 roku było bardzo dużo: od placówki „Tirana” w Berlinie, od „Lacomte” w Paryżu, od attache wojskowego w Berlinie, co potwierdzał nawet wywiad brytyjski, od konsuli generalnych w Lipsku i Królewcu… Przykładów można podać znacznie więcej…

Reakcje

Szefowie polskiego wywiadu zdawali sobie sprawę z zagrożenia ze strony ZSRS i Niemiec. Uważali jednak wszystkie sygnały za przejaw wojny nerwów prowadzonej przez Niemcy wobec Polski i element nacisku Berlina na Warszawę. Nie brali poważnie pod uwagę porozumienia Hitlera ze Stalinem.

W referacie „Rosja” Oddziału II SG zakładano, że Sowieci nie dadzą się wciągnąć do konfliktu Niemiec z Francją i Wielką Brytanią. Wskazywać na to miało odwołanie Litwinowa, prowadzenie rozmów z mocarstwami zachodnimi, słabość gospodarcza ZSRS, czystki w Armii Czerwonej, które ją osłabiły oraz różnice ideologiczne, które zdaniem Polaków, wykluczały porozumienie sowiecko-niemieckie. Tak uważał m.in. płk Englicht – pierwszy zastępca szefa Oddziału II. Powiedział on m.in.: „Sowiety są przychylnie nastawione do Polski oraz wrogo do Niemiec (…) Wystąpienie Sowietów jako wroga Polski jest wykluczone”.

Czy trzeba jakiegoś komentarza do wypowiedzi jednego z najważniejszych ludzi w polskich służbach wywiadowczych w 1939 roku? Chyba nie. Człowiek ten oceniał meldunki polskich szpiegów i agentów komentując je na marginesach: „to niemożliwe”, „ta informacja wydaje się podejrzana”, „czy to nie jest autosugestia?” itp. Oficjalna ocena sytuacji przez Oddział II Sztabu Głównego była taka jak zdanie pierwszego zastępcy szefa wywiadu.

Za późno…

Podpisanie porozumienia niemiecko-sowieckiego 23 sierpnia 1939 roku tzw. paktu Ribbentrop-Mołotow całkowicie zaskoczyło centralę Oddziału II SG. Wcześniejsze meldunki na ten temat zostały uznane za mało wiarygodne i zlekceważone. O porozumieniu Hitlera i Stalina już 22 sierpnia, informowała centralę paryska placówka „Lacomte” kierowana przez rotmistrza Balińskiego. 23 sierpnia z Berlina major Albiński donosił, że niemieckie radio kilkakrotnie podało już wiadomość o podpisaniu sowiecko-niemieckiego paktu o nieagresji! W Warszawie, w centrali Oddziału II nikt w to nie wierzył! Totalna kompromitacja polskich służb wywiadowczych stała się faktem…

Dziś aż trudno w to uwierzyć, ale jest to… „najprawdziwsza prawda”. Osławiony wywiad II RP okazał się w tym jakże ważnym i decydującym dla losów Polski wypadku – „bandą bezużytecznych amatorów”… Niestety…

Kompromitacja

Ale to nie wszystko! Placówka „Tirana” z Berlina donosiła, że w przekonaniu Niemców, nastąpi teraz podział Polski między Rzeszę i ZSRS. Co gorsza, Oddział II nie wiedział nic o dołączonym do paktu Ribbentrop-Mołotow tajnym protokole, który oznaczał kolejny rozbiór państwa polskiego. Żaden z oficerów Oddziału II SG nie miał pojęcia o tym, iż Sowieci i Niemcy dokonali podziału Polski. Ambasada RP w Londynie 23 sierpnia donosiła, że Łotwa, Estonia i Finlandia znalazły się w sowieckiej strefie wpływów. Odnośnie Polski i Rumunii nic nie wiedziano.

Jedyną informację na ten temat przekazał oficer wywiadu major Protasowicki, szef placówki „L.19” w Mińsku na Białorusi, stwierdzając że tajne klauzule wojskowe i terytorialne podpisane razem z tym paktem dotyczą też Polski i Rumunii. Polski oficer twierdził, że Sowieci zajmą wschodnią Polskę w momencie ostatecznego rozstrzygnięcia na froncie polsko-niemieckim. I rzeczywiście, tak się stało…

Co dalej?

Polski wywiad zawiódł i skompromitował się. Było już za późno na jakiekolwiek działania. Nasi agenci na wschodzie meldowali o wzmocnieniu sił Białoruskiego i Kijowskiego Specjalnego Okręgu Wojskowego. Sowieci przygotowywali operację militarną, trwała mobilizacja sił i środków. Konsulaty polskie w Mińsku, Moskwie i Kijowie potwierdzały te informacje. Nasilała się propaganda antypolska w radiu i prasie…

Po wybuchu wojny 1 września 1939 roku polscy szpiedzy i agenci na wschodzie dalej pracowali normalnie dostarczając informacje do centrali w Warszawie. Meldunki mówiły o gromadzeniu przez Sowietów na granicy z Polską coraz większych sił wojskowych. Trwała mobilizacja Armii Czerwonej. Było jasne, że Sowieci w porozumieniu z Niemcami zamierzają wkroczyć do Polski.

Wnioski

Co ciekawe, dysponując tymi informacjami Sztab Naczelnego Wodza stwierdził, że nie ma od wschodu żadnego zagrożenia dla kraju (sic!). Uznano, że działania Armii Czerwonej mają charakter zabezpieczający, a powodem jest wojna Polski z Niemcami. Podobnie twierdził zresztą Nikołaj Szaronow, ambasador sowiecki w Warszawie. Również centrala Oddziału II SG zajmowała podobne stanowisko. Tutaj do końca nie wierzono w możliwość wkroczenia Sowietów do Polski. Taką sytuację uznano za „zbyt pesymistyczną”. Ktoś powie, że to żarty. Nie! To prawda! W archiwach są na to dowody…

Źródło: P. Kołakowski, Czas próby, Demart, Warszawa 2012.

Źródło: http://alehistoria.blox.pl/2015/01/Wojna-futbolowa.html

comments powered by HyperComments